„Konserwatyści odkryli w sobie miłosne uczucia do nielegalnych imigrantów”, oznajmia w tytule Tages-Anzeiger. Właśnie Rada Narodowa (izba niższa szwajcarskiego parlamentu) przyznała dzieciom imigrantów o nieuregulowanym statusie prawo do kształcenia zawodowego po zakończeniu szkolnej edukacji. Uchwałę podjęto wskutek „mocnego lobbingu ze strony konserwatywnych deputowanych”. Gazeta zauważa, że „Po pierwsze, koszty dla państwa są jeszcze większe, jeżeli młodzi ludzie wegetują, nie mając przed sobą żadnych zawodowych perspektyw, i skłaniają się ku drobnej przestępczości. Po drugie, dzieci nie mogą być […] karane z uwagi na status prawny ich rodziców ‒ jest to zapisane w oenzetowskiej Konwencji Praw Dziecka, którą Szwajcaria ratyfikowała”. Deputowani żądają natomiast od Rady Federalnej (czyli rządu) renegocjacji umowy o swobodnym przepływie osób zawartej z Unią Europejską, aby ograniczyć zakres świadczeń socjalnych na rzecz jej obywateli mieszkających w Szwajcarii. Jednak ten projekt ma „niewielkie szanse na realizację”, konkluduje Tages-Anzeiger.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?