To już prawdziwy Armagedon – niepokoi się na pierwszej stronie To Ethnos dzień po ogłoszeniu nowego, trzeciego z kolei, planu oszczędnościowego. Ma on przynieść zmniejszenie greckiego deficytu publicznego o 4,8 miliarda euro. „Pierwszy [taki plan] został zmieniony przez Brukselę [na początku roku], drugi – zatwierdzony w styczniu”. Gazeta ubolewa, że mimo znacznego zaostrzenia środków, jakie zamierza się podjąć, UE wciąż nie przyznaje Grecji finansowej pomocy. „Premier Papandreu miałby ochotę zwrócić się do MFW, Europa jest podzielona w sprawie warunków ewentualnego planu ratunkowego. Jak na razie będą musieli za to zapłacić Grecy, którym proponuje się zamrożenie emerytur, obniżkę płac, wzrost podatków, w tym VAT”, między innymi od alkoholu i papierosów. Ale „związki zawodowe przygotowują się do symbolicznej społecznej akcji protestacyjnej, która może dać początek nowej fali tego rodzaju wystąpień w Europie”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?