Libération 8 czerwca 2009
Dziennik Libération już w tytule artykułu „Dany boom”, donosi o spektakularnym sukcesie ugrupowania Europa-Ekologia pod przywództwem Daniela Cohn-Bendita. To ważny fakt związany z wynikami wyborów europejskich we Francji. Uzyskując 16 proc. głosów (co przekłada się na 14 miejsc w europarlamencie), partia ta zdobyła pozycję trzeciej siły politycznej, w tyle za prezydencką partią UMP i na równi z Partią Socjalistyczną. „Czerwony Dany zmienia się w zielonego olbrzyma” – pisze dziennik o dawnym przywódcy Maja 1968, wybranym po raz czwarty z rzędu do zgromadzenia. „Lider ekologów prowadził kampanię przede wszystkim europejską, opartą na projekcie społecznym i długiej praktyce w parlamencie strasburskim” – analizuje dziennik.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?