„To ja, nie żaden fotomontaż”, tak Mirek Topolánek skomentował opublikowane w przededniu wyborów zdjęcie. Ani te słowa, ani samo zdjęcie nagiego byłego premiera w rajskim ogrodzie Silvia Berlusconiego, w niczym nie zmieniły sytuacji. „Pomarańczowa dotąd mapa polityczna Republiki Czeskiej zabarwiła się na niebiesko” – pisze dziennik Mladá Fronta DNES, nawiązując do zwycięstwa prawicy. Partia ODS uzyskała 31% głosów, wyprzedzając o 9% socjaldemokratów Jiri Paroubka. Zaledwie 28% Czechów poszło do urn, co traktowano jako rozgrzewkę przed wyborami parlamentarnymi planowanymi na październik tego roku – podkreśla dziennik. Lidové Noviny zaś tytułują swój artykuł „22 euromilionerów” – nowo wybrani posłowie „zarabiać będą niemal tyle samo, co premier”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?