Politiken, 19 lutego 2010
Po spotkaniu Obamy z Dalajlamą duński „rząd wycofuje się ze swojego stanowiska w sprawie Tybetu”, pisze w tytule Politiken. A przecież jeszcze w grudniu – przypomina dziennik – „ogłoszono, że Dania jest przeciw jego niepodległości”. Deklarację taką złożono w przeddzień klimatycznego szczytu w Kopenhadze, by „udobruchać” Chiny, które protestowały przeciwko wizycie Dalajlamy w tym kraju wiosną zeszłego roku. „Ale teraz ton wypowiedzi się zmienił”, a minister spraw zagranicznych Stig Møller proponuje, by parlament podjął dialog „zapewniający Tybetańczykom prawdziwą autonomię, w ramach chińskiej konstytucji, przy jednoczesnym poszanowaniu swobód religijnych i praw człowieka”, konkluduje gazeta.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?