Revista 22, 10 lutego 2010

 „Zachód patrzy odtąd na Ukrainę z obojętnością”, pisze Revista 22 nazajutrz po wyborach prezydenckich w byłej radzieckiej republice. „Przed kilkoma laty Kijów uważano za zasadniczy element europejskiej architektury politycznej”, pisze komentator Alexandru Lazescu. Sądzi on, że zwycięstwo prorosyjskiego kandydata Wiktora Janukowycza nad byłą inspiratorką demokratycznego zrywu w 2004 r. Julią Tymoszenko „oficjalnie sankcjonuje zgon pomarańczowej rewolucji i powrót kraju do moskiewskiej strefy wpływów. Ustępujący prezydent Wiktor Juszczenko i jego była pani premier zrobili wszystko, co w ich mocy, aby roztrwonić kapitał zaufania, który zyskali w Europie”. I to właśnie dlatego „wynik wyborów był z góry znany, a zachodnie media tak mało o nich mówiły”. Obecnie UE może jedynie skonstatować „nową sytuację strategiczną, która zarysowuje się na południowym wschodzie Europy” i zdefiniować nowe podejście w polityce sąsiedztwa.