Organizacja Somalisk Netværk i Danmark (Sieć Somalijska w Danii) chce stawić czoło indoktrynacji i kontroli społecznej ze strony somalijskich fundamentalistów, czego przejawy obserwuje się w kilku miastach (zwłaszcza w Kopenhadze, Århus, Aalborgu i Odense). W tym celu złożyła na ręce minister ds. integracji Birthe Rønn Hornbech swoje propozycje. Mają one prowadzić do zintegrowania młodych Somalijczyków z duńskim społeczeństwem. Informuje o tym Politiken.
W długim materiale śledczym duński dziennik wyjaśnia, że według prezesa Sieci Mohameda Gelle – który sam jest obłożony fatwą – 15, a może 20 bardzo aktywnych somalijskich islamistów zainicjowało werbunek swoich młodych rodaków do struktur bliskich Al-Kaidzie. Najczęściej stosowaną metodą są naciski wywierane na ich rodziny (w Danii i Somalii) oraz nauczanie radykalnej wersji islamu. Obecnie w Danii mieszka 16700 Somalijczyków.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?