„Agenci Mossadu używają wszelkich metod, by osiągnąć swój cel, nierzadko korzystają z unijnych paszportów przy przekraczaniu granic państw arabskich”, powiedział portalowi euobserver.com rzecznik prasowy Hamasu, Ghazi Hamad. Organizacja ta zażądała od Brukseli, by zabroniła służbom specjalnym Izraela, dokonującym zabójstw na przywódcach tego palestyńskiego ugrupowania, używania unijnych dokumentów. Postulat jest konsekwencją „tajemniczej śmierci w Dubaju 20 stycznia” Mohammeda al-Mabhouha, związanego ze zbrojnym ramieniem Hamasu. Policja w Dubaju ujawniła, iż al-Mabhouh został zabity przez osoby podróżujące z paszportami Unii Europejskiej. Padła też sugestia o odpowiedzialności izraelskiego wywiadu. Władze Izraela nie potwierdziły ani nie zaprzeczyły, że stoją za zabójstwem, choć oskarżyły zmarłego o przemyt z Iranu rakiet dla bojówek w kontrolowanej przez Hamas strefie Gazy.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?