Gândul, 28 stycznia 2010
Próba samobójcza podjęta przez trzynastoletnią rumuńską gimnazjalistkę w okolicach Padwy we Włoszech odsłoniła ukrywaną prawdę o aktach dyskryminacji, jakich doznaje „około 70 tysięcy rumuńskich uczniów uczęszczających do szkół na Półwyspie” [Apenińskim], pisze Gândul. A dalej uściśla, że to największa grupa spośród blisko 700 tysięcy dzieci imigrantów. „Paula porwała się na własne życie, gdyż ‘śmierdziała Rumunią’”, wyjaśnia bukareszteński dziennik, i przytacza wyzwiska, jakich nie szczędzili jej koledzy. „Jej przypadek nie jest odosobniony”, twierdzi na łamach gazety prezes stowarzyszenia na rzecz integracji Rumunów we Włoszech, który grozi, że zwróci się do wymiaru sprawiedliwości, „jeżeli szkoły nie podejmą odpowiednich środków”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?