The Daily Telegraph, 26 stycznia 2010

W przepisach brytyjskiego prawa dotyczącego osób, które by pomagały swoim krewnym umrzeć, zapanował kompletny nieład. Stało się tak po wyroku sądu, który uniewinnił Kay Gilderdale, oskarżoną o próbę zabicia swojej córki, Lynn, pisze dziś na pierwszej stronie dziennik Daily Telegraph. Córka zdecydowała, że „chce skończyć życie, ponieważ jej organizm został ‘złamany’ siedemnastoletnią walką z zespołem przewlekłego zmęczenia”. Proces wzniecił wieloletnią dyskusję o eutanazji i samobójstwie wspomaganym. Wspomaganie, w tym przypadku, sprowadzało się do podawania środków nasennych i przeciwdepresyjnych oraz wstrzykiwania w żyły powietrza. „Działo się to w grudniu 2008 roku, po tym jak Lynn sama wstrzyknęła sobie morfinę”. Wczoraj podniosły się głosy, iż sprawa ta dowodzi chaosu panującego w brytyjskich przepisach. Wskazywano na kazus pięćdziesięcioletniej Frances Inglis, która w zeszłym tygodniu trafiła na dziewięć lat do więzienia za podanie śmiertelnej dawki heroiny swojemu dwudziestodwuletniemu synowi cierpiącemu na uszkodzenia mózgu.