W przypadku SkyEurope wszystko stało się jasne: przytłoczona ciężarem długów firma musi teraz stawić czoło gniewowi swojego personelu. „Przeciwko taniemu przewoźnikowi po raz pierwszy występują otwarcie jego pracownicy, do tej pory zachowujący lojalność” – pisze dziennnik MF DNES. A do tego dochodzi niezadowolenie wyrażane przez wierzycieli; kilku z nich zamieściło drobne ogłoszenia w czeskiej i słowackiej prasie, aby wspólnie podjąć działania sądowe.
„Nie mamy zamiaru nie spłacać długów, poszukujemy pieniędzy” – oświadczył szef SkyEurope Jason Bitter na łamach dziennika MF DNES, precyzując jednak, że „w wypadku bankructwa firma SkyEurope nie będzie mogła zwrócić pieniędzy za bilety opłacone z wyprzedzeniem”. Jak podkreśla dziennik, w ostatnim półroczu ich wartość osiągnęła 32 milionów euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?