W Danii 200 kobiet nosi nikab (zasłonę na twarz będącą częścią hidżabu; nikab połowiczny to chusta owijana dookoła głowy, pozostawiająca odkryte czoło i oczy; nikab całkowity zakrywa twarz zupełnie, ma tylko otworki na oczy), a 3 – burkę (nieprzezroczyste nakrycie głowy; pełna burka lub burka afgańska to strój zakrywający całe ciało, w tym również oczy, schowane za siatką, która umożliwia widzenie). Takie są wyniki badania, które Uniwersytet Kopenhaski przeprowadził w lecie zeszłego roku na zlecenie duńskich władz. Jak podaje dziennik Jyllands-Posten, rząd nadal nie wie, co zrobić z tymi informacjami. Czy uchwalić prawo zabraniające noszenia całkowitej zasłony, czy też odwołać się do kodeksu karnego, który przewiduje kary za zmuszanie kogokolwiek do używania takiego, a nie innego ubioru, a więc także burki. Konserwatywny dziennik dodaje, że sposób przeprowadzenia badań został skrytykowany przez dwa ugrupowania popierające rząd, lecz niewchodzące w jego skład: ultraprawicową formację Pia Kjærsgaarda, Duńską Partię Ludową, oraz Związek Liberalny. Przedstawiciele tych partii zarzucają twórcom raportu, między innymi, posłużenie się informacjami pochodzącymi od imamów, wśród których wielu należy do nurtów ekstremistycznych. Debatę na temat stroju całkowicie zasłaniającego kobietę prowadzi się również we Francji. Według opublikowanego przez Le Figaro sondażu 57% Francuzów deklaruje swoje poparcie dla prawa zakazującego noszenia burki w ich kraju.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?