Władze austriackie proszą osoby ubiegające się o azyl w tym kraju o „obowiązkową obecność” w ośrodkach pobytowych do czasu rozpatrzenia składanych przez nie wniosków, donosi Die Presse. Z taką propozycją wystąpiła minister spraw wewnętrznych Maria Fekter, a uczyniła tak dlatego, że protesty lokalnej ludności oraz odmowy ze strony władz miejskich uniemożliwiły powstanie planowanego od miesięcy ośrodka dla azylantów w Eberau. To ograniczenie ich swobód nie jest „internowaniem”, ani też „uwięzieniem”, broni się austriacka „Żelazna dama”. Ale wiedeński dziennik, skądinąd skory do obalania różnych tabu w debacie o imigracji, stwierdza, że takie czterotygodniowe „uwięzienie” (28 dni to termin rozpatrywania indywidualnych wniosków) może naruszać Europejską Konwencję Praw Człowieka.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?