Nauka rządzi dzisiejszym światem – notuje pisujący o niej Frank Swain, bloger Guardiana – ale niewielu z nas wie, jakie poglądy na temat kwestii najbardziej dla współczesnej nauki istotnych mają kandydaci do Parlamentu Europejskiego. By się tego dowiedzieć, przesłał on specjalną ankietę głównym partiom politycznym obecnym na brytyjskiej scenie politycznej. „Wyniki są zatrważające” – konkluduje.
Podczas gdy Partia Konserwatywna i Partia Pracy całkowicie ignorują w swoich programach ten temat, czołowi przedstawiciele eurosceptycznej Partii Niepodległości (UK Independence Party) utrzymują, że koncepcja spowodowanego przez człowieka globalnego ocieplenia to efekt „spiskowej teorii dziejów”.
Zieloni z kolei proponują zakaz badań nad komórkami macierzystymi oraz importu genetycznie modyfikowanej żywności. Oto partia mająca opinię nowoczesnej wykazuje „całkowitą niechęć do przekonania się, czy nauka jest w stanie udowodnić korzyści płynące z technologii GMO, wbrew temu, co ona sama o tym sądzi”.
Taka postawa, pisze Swain, „może mieć katastrofalne skutki”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?