Na Litwie istniały dwa tajne ośrodki CIA, gdzie prawdopodobnie przetrzymywano i przesłuchiwano wysokich rangą członków Al-Kaidy, głosi raport komisji śledczej litewskiego parlamentu. Według jej szefa, Arvidasa Anuszauskasa, „były odpowiednie lokalizacje, była możliwość przerzutu więźniów, a na Litwie lądowały samoloty CIA”. Te miejsca przesłuchań założone CIA miały powstać dzięki pomocy litewskich tajnych służb (DBP), których szefowie nie informowali o tym byłych premierów i prezydentów Litwy. „Demokratyczna kontrola zawiodła, DBP stało się państwem w państwie, czas z tym skończyć”, komentuje na łamach Gazety Wyborczej Audronius Ażubalis, szef komisji spraw zagranicznych litewskiego Sejmu. Litwa jest na razie jedynym krajem regionu, który chce rozliczyć odpowiedzialnych za prowadzenie nielegalnych operacji CIA na własnym terytorium. Amerykańska prasa od dłuższego czasu informuje, że tzw. czarne dziury, gdzie przesłuchiwano i torturowano podejrzanych o terroryzm, istniały także w Polsce i w Rumunii. Rządy obu krajów zdecydowanie jednak zaprzeczają tym doniesieniom.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?