„Eksperci chcą wyznaczenia limitów demokracji bezpośredniej”, informuje w tytule Die Presse. Intelektualiści z Klubu Helwetyckiego próbują unieważnić zakaz budowania minaretów przegłosowany w zeszłym miesiącu w Szwajcarii. Pragną oni zastąpić w szwajcarskiej konstytucji sporny zapis dotyczący właśnie tych budowli „artykułem o tolerancji”. Klub domaga się również wprowadzenia zakazu głosowań nad rozstrzygnięciami, które przynoszą uszczerbek prawom człowieka albo są niezgodne z ustawodawstwem międzynarodowym, takimi jak „zakaz minaretów [niezgodny z wolnością religijną] albo dożywotniego aresztu ochronnego w przypadku przestępców sprawiających zagrożenie recydywą”, wyjaśnia wiedeński dziennik. „Bo już zbliża się kolejne referendum: ’inicjatywa na rzecz odsyłania cudzoziemskich przestępców’, w której proponuje się, że cudzoziemskich przestępców będzie można automatycznie odsyłać do ojczyzny, choćby byli narażeni na tortury”, co jest pogwałceniem zasady niedopuszczalności wydalenia.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?