Mimo światowego kryzysu Polacy wciąż wyjeżdżają z kraju, a nie doń powracają, tych pierwszych, jak wynika z najnowszych danych, mogło być w tym roku o 15,4 tys. więcej niż tych drugich, pisze na pierwszej stronie Rzeczpospolita. Pewnym pocieszeniem może być fakt, że skala tego zjawiska zmniejszyła się w porównaniu z pierwszymi latami po akcesji Polski do Unii Europejskiej. Nie sprawdziły się natomiast zapowiedzi z początku roku, że „kryzys skłoni większość Polaków do powrotu”, mówi prof. Elżbieta Adamowicz, dyrektor Instytutu Rozwoju Gospodarczego SGH. Przedstawiciele agencji rekrutujących do pracy za granicą potwierdzają, że ruch w interesie nie zamarł, coraz częstsze są wyjazdy do Belgii i Holandii, a również – tak jak dotąd – do Wielkiej Brytanii. Polscy pracownicy cieszą się w tych krajach opinią pracowitych i sumiennych. Ci imigranci nie myślą o powrocie, gdyż „realne perspektywy rozwoju kariery wciąż są u nas mgliste (w wielu polskich firmach ciągle brakuje przejrzystych zasad awansu), założenie własnego biznesu zaś – dalej skomplikowane”, czytamy w komentarzu Rzeczpospolitej.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?