Frankfurter Rundschau, 16 grudnia 2009.

Czy pan/pani pije? Pali? Cierpi na hemoroidy? Kiedy pani ostatni raz miesiączkowała? Każdemu z 1500 asystentów eurodeputowanych stawia się takie pytania. I od chwili, kiedy jego pracodawcą jest już nie poseł, tylko Parlament Europejski, czyli od lata tego roku, każdy z nich musi na nie odpowiedzieć, informuje Frankfurter Rundschau. Badania moczu i krwi, rentgen i elektrokardiogram – to jeszcze można zrozumieć, ale wypytywanie o intymne sprawy to już przesada, irytuje się dziennik. Zastanawia się też, czemu ma służyć wiedza o tym, czy asystent przeszedł jedną z czterdziestu wymienionych na liście chorób. Albo czy ktoś z jego rodziny cierpiał na nadciśnienie, zapadł na raka lub chorobę psychiczną, czy wreszcie korzystał kiedyś z porad neurologa, psychiatry lub psychoterapeuty (jeśli tak, proszony jest o podanie powodu oraz nazwiska i adresu lekarza specjalisty).