Irish Independent, 9 grudnia 2009.
Irlandia szykuje się na przyjęcie najbardziej drakońskiego budżetu w swojej historii. Aby nie zaszkodzić międzynarodowemu rynkowi obligacji, rząd zamierza zredukować deficyt, wynoszący dzisiaj 12 procent PKB, o 4 miliardy euro. Pierwszy w kolejce do cięć jest sektor publiczny, w którym wynagrodzenia obniżą się w sumie o 1,3 miliarda euro. Według dziennika Irish Independent zasiłki społeczne też ucierpią. Premier Brian Cowen planuje, by np. uposażenie na dzieci spadło o 10 procent. Jedyną dobrą nowiną jest zamiar obniżenia akcyzy na alkohol, co powinno doprowadzić do spadku ceny piwa i przyćmić w narodzie pamięć o tym, jak kolejne rządy kierowane przez Partię Republikańską marnotrawiły zasoby Celtyckiego Tygrysa.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?