Prasa za Odrą świętuje wyrok Trybunału w Strasburgu wraz z niemieckimi ojcami. Na to orzeczenie od dawna oczekiwali ci z nich, którym miejscowy prawodawca przyznaje niewiele praw, gdyż mają dzieci w związkach partnerskich. Teraz będzie się to musiało zmienić. 3 grudnia Europejski Trybunał Praw Człowieka potępił przepis, który pozwala kobiecie z takiego związku na samodzielne podejmowanie decyzji o tym, czy zechce się podzielić opieką nad dzieckiem z jego ojcem. Uznał to za „wyraz dyskryminacji”. Sądy niemieckie będą odtąd musiały rozstrzygać „przypadek po przypadku”. To „przełomowy wyrok”, ocenia Süddeutsche Zeitung i nie bez satysfakcji dodaje, że w ten sposób pogrzebana zostaje koncepcja rodziny „przesiąknięta stereotypami i archaicznym myśleniem podporządkowanym wyidealizowanemu obrazowi matki, która się nieustannie poświęca swemu dziecku […] i kieruje, nawet w chwili rozstania [z ojcem] jego dobrem”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?