Jakkolwiek absurdalnie by to nie zabrzmiało, Rosja jest dziś bliżej członkostwa we Wspólnocie niż objęta unijnym programem Partnerstwo Wschodnie Ukraina, pisze na pierwszej stronie Polska. W odpowiedzi na pisemne zapytanie polskich eurodeputowanych o stan prac nad zniesieniem wiz dla obywateli Ukrainy Komisja Europejska oświadczyła niedawno, że wyklucza „pełną liberalizację obowiązku wizowego dla Europy Wschodniej w najbliższym czasie”. Jednocześnie na niedawnym szczycie UE–Rosja, europejscy przywódcy zadeklarowali zniesienie wiz dla Rosjan przyjeżdżających na krótko do strefy Schengen.
Tymczasem Partnerstwo Wschodnie miało doprowadzić do tego, by to Ukraińcom, nie Rosjanom, było łatwiej wjechać do Unii. Dlaczego Bruksela, która zgodziła się znieść obowiązek wizowy dla Serbów, tutaj stawia opór? – pytają polscy eksperci. Warszawska gazeta wyjaśnia, że powodem jest budzący niechęć „niekończący się bałagan polityczny na Ukrainie”, i dochodzi do wniosku, iż w relacjach w trójkącie Bruksela–Moskwa–Kijów najwyraźniej doszło do przesunięcia – na korzyść Kremla.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?