La Libre Belgique, 3 listopada 2009.

Już rozlega się „wołanie Europy”, jak donosi La Libre Belgique. „Van Rompuy, główny faworyt do prezydentury UE”, zachwyca się De Morgen. Prasa flamandzka i francuskojęzyczna zgodnym chórem piszą o belgijskim premierze, który ostatnio zdaje się wyprzedzać konkurentów w rywalizacji do najwyższej unijnej godności.

„Istnieje consensus odnośnie jego osoby, co jest rzadkim przypadkiem w gronie 27 państw”, uważa dziennik Le Soir, który zaznacza, że flamandzki chadek jest człowiekiem kompromisu, idealnym na to stanowisko. Ale równocześnie prasa dostrzega w tym ryzyko dla kraju, z którego pochodzi kandydat. Gdyż Van Rompuy jest „oczywistym i niezastąpionym czynnikiem stabilności” w królestwie.

Belgia, zmagająca się z poważnym kryzysem instytucjonalnym i politycznym, znalazła w nim swego „kapitana”. Oto dlaczego „belgijski zdrowy rozsądek i instynkt samozachowawczy bardzo poważnie nakazują, aby nie został mianowany na to prestiżowe stanowisko”, konkluduje La Libre Belgique.