Angielski minister spraw wewnętrznych Alan Johnson ma dzisiaj poważny kłopot z agencją doradczą zajmującą się sprawami narkotyków, pisze na pierwszej stronie Guardian. W weekend postanowił zdymisjonować jej szefa, profesora Davida Nutta, za „prowadzenie kampanii sprzecznej z polityką rządu”, zwłaszcza w kwestii oceny szkodliwości marihuany. Mimo że w tym roku Johnson zmienił klasyfikację konopi indyjskich z kategorii C na B – z czego wynikają surowsze kary za ich posiadanie – profesor Nutt publicznie twierdził, że marihuana, ecstasy i LSD są mniej szkodliwe niż alkohol i papierosy. Agencja oskarżyła ministra o motywowane politycznie „wypaczanie dowodów naukowych w sprawie marihuany”, a usunięcie Nutta spowodowało, że jeszcze dwie osoby podziękowały za współpracę. „Niewykluczone, że po poniedziałkowym spotkaniu członkowie agencji złożą zbiorową rezygnację”, pisze londyński dziennik, „co byłoby wielce kłopotliwe dla rządu”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?