La Repubblica, 5 grudnia 2011

„Oto dekret ratujący Włochy”. La Repubblica powtarza słowa, których użył szef rządu Mario Monti, gdy 4 grudnia przedstawiał swój plan oszczędnościowy, mający przywrócić równowagę budżetową, jak też zaufanie rynków do włoskich obligacji. Plan, który ma być 5 grudnia przyjęty przez parlament, ma przynieść 30 miliardów euro oszczędności, z czego 20 miliardów w wyniku cięć budżetowych, zaś 10 miliardów w formie bodźców nakręcających koniunkturę. Wśród najważniejszych środków jest przywrócenie podatku od nieruchomości, podwyżka VAT do 23% oraz podniesienie wieku emerytalnego do 66 lat, jak też cięcia w wydatkach publicznych.

Według rzymskiego dziennika plan ten

„jest ciężki dla podatników, ale też konieczny, aby uniknąć niewypłacalności naszego kraju, która wyznaczyłaby też koniec euro i politycznych ambicji Europy”.

Wbrew swoim wcześniejszym ewentualnym obawom, Monti skorzystał z „marginesu autonomii politycznej i narodowej” wobec Brukseli i Frankfurtu, uważa La Repubblica, która jednakże krytykuje „zwyczajowe zwiększenia obciążeń podatników i społeczności lokalnych”.

Opinię tę podziela Corriere della Sera, Monti, zdaniem tej gazety, przypisał Włochom

„gorzkie lekarstwo […] klasa średnia odniesie wrażenie, że przez obecne rządy – techniczne czy polityczne, to nie ma wielkiego znaczenia – traktowana jest jak coś w rodzaju bankomatu, solidnego nosiciela środków pieniężnych, którego można łatwo wycisnąć”.

Natomiast Il Sole 24 Ore wyraża następującą opinię :

„akceptujemy, że będziemy płacić więcej (o wiele więcej), ale nie czekami in blanco […]. Jesteśmy gotowi ponieść koszty na tyle, na ile jesteśmy w stanie i na ile jest to od nas wymagane. Jednak w zamian plan Montiego powinien w sposób wyraźny wspierać likwidację bańki spekulacyjnej, której uległy włoskie obligacje”. 

Wymóg ten rynki zdały się  usłyszeć: następnego dnia po ogłoszeniu planu, różnica między oprocentowaniem papierów włoskich i niemieckich powróciła do poziomu 400 punktów, zaś giełda w Mediolanie odnotowała 2% zwyżkę, zauważa Corriere della Sera