The Independent ostrzega na pierwszej stronie, że przedłożone do podpisania na konferencji klimatycznej w Kopenhadze w grudniu 2009 r. „porozumienie na temat wycinania lasów deszczowych zawiera fatalne błędy”. Najważniejszy fragment, mówiący o zakazie „zastępowania naturalnych lasów plantacjami drzew”, został stamtąd usunięty. Ekolog wypowiadający się na łamach dziennika twierdzi, że jeśli nie zapewnimy ochrony naturalnym lasom „będziemy mieli do czynienia z sytuacją, w której płaci się krajom za to, by zamieniały swe lasy na plantacje drzew palmowych”, używanych do produkcji biopaliw. Zwraca się także uwagę na fakt, że wycinanie lasów „odpowiada za emisję prawie 20 procent dwutlenku węgla, czyli więcej niż cały światowy transport”. Dlatego właśnie w Kopenhadze dyskutować się będzie o oenzetowskim programie REDD ograniczającym emisje pochodzące z wylesiania w krajach rozwijających się. Organizacja Greenpeace złożyła petycję do władz Unii Europejskiej, by podczas ostatecznych negocjacji nad tekstem traktatu, które rozpoczną się w przyszłym tygodniu w Barcelonie, przywróciły zakaz zastępowania naturalnych lasów plantacjami.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?