Wiele projektów dotyczących współpracy na zachodnich Bałkanach, a finansowanych przez Unię Europejską „wydaje się nie przynosić długofalowych efektów”, takie krytyczne uwagi zgłasza Europejski Trybunał Obrachunkowy w swoim raporcie przedstawionym 13 października Komisji Europejskiej. Nieskuteczność projektów, pisze o sprawie Trouw, mających służyć rozwojowi wymiaru sprawiedliwości w tych krajach bałkańskich, które kandydują do członkostwa (Bośnia i Hercegowina, Serbia, Macedonia, Albania i Czarnogóra) „wiąże się zasadniczo z brakiem zaangażowania” ze strony odpowiednich rządów, wyjaśnia dziennikowi Maarten Engwirda, holenderski członek Trybunału. W raporcie podano na przykład, że komputery zakupione ze środków Komisji, a przeznaczone dla albańskiej policji, „przez osiem miesięcy stały w pudełkach, zanim przydzielono je właściwym osobom”. Następny raport będzie poświęcony Turcji, dodaje Engwirda, według którego z powodu „bardzo drażliwego” charakteru tego dokumentu, redaktorzy „mieli duże trudności ze znalezieniem odpowiednich sformułowań”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?