„Około 6800 wykonywanych na świecie transplantacji nerek – czyli 10% wszystkich przeszczepów tego organu – odbywa się w ramach ‘turystyki transplantacyjnej”, donosi dzisiejsza La Vanguardia. Kataloński dziennik cytuje sporządzone wspólnie przez Radę Europy i ONZ pionierskie opracowanie. Ma być ono pierwszym krokiem do przyjęcia międzynarodowej konwencji zwalczającej to zjawisko. Zdaniem autorów wspomnianego raportu, u źródeł tej plagi leży niedostateczna liczba dawców ‒ w samych krajach Unii umiera co roku 4000 pacjentów oczekujących na przeszczep. Toteż, jak podaje Światowe Centrum Organów i Przeszczepów, „ci, którzy mogą sobie na to pozwolić, szukają innych rozwiązań medycznych”, udają się do Pakistanu, Indii, Chin, na Filipiny, do Egiptu czy Kolumbii w poszukiwaniu potrzebnych im organów. Rafael Matesanz, szef hiszpańskiej Krajowej Organizacji Przeszczepów, jeden z autorów przywoływanego tu dokumentu, proponuje wprowadzenie na całym świecie obowiązującego w jego kraju systemu domniemanej zgody na oddanie organów (Hiszpanii wskaźnik dawców jest bardzo wysoki). „Można by w ten sposób osiągnąć na świecie liczbę miliona organów rocznie, wobec 100 000, którymi dysponujemy obecnie”. Takiego rozwiązania domaga się już Parlament Europejski.
Przeszczepy
Walka z turystyką „transplantacyjną”
14 października 2009
Presseurop
La Vanguardia La Vanguardia, 14 października 2009
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?