INLA (Irish National Liberation Army), czyli grupa, która w 1975 roku oddzieliła się od organizacji IRA, w weekend oficjalnie zapowiedziała swe rozwiązanie, donosi na pierwszej stronie The Belfast Telegraph. Ruch odpowiedzialny za śmierć 150 osób podczas konfliktu północnoirlandzkiego oświadczył, że podda swój arsenał (broń i bomby) generałowi Johnwi de Chastelainowi. Ta marksistowska grupa, działając już niezależnie, zyskała rozgłos spektakularnym zamachem na Aireya Neave’a, prawą rękę brytyjskiej premier Margaret Thatcher. Bombę podłożono w samochodzie zaparkowanym w pobliżu Izby Gmin. INLA słynęła także z wewnętrznych sporów, które kosztowały życie 15 jej członków. Gazeta the Irish News donosi natomiast, że „oficjalna IRA” (czyli pierwotna organizacja, od której pochodzi współczesna IRA) także zdecydowała się na wydanie swych arsenałów, choć zawieszenie broni ogłosiła 37 lat temu. Wszystkie te wydarzenia zbiegają się w czasie z wizytą amerykańskiej sekretarz stanu, Hilary Clinton, która ma na celu „uczynienie kolejnych kroków na drodze do pokoju”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?