Premier Donald Tusk zwolnił sześciu ministrów, a zarazem najbliższych współpracowników wchodzących w skład tzw. dworu, pisze na pierwszej stronie Rzeczpospolita. Posady stracili między innymi minister spraw wewnętrznych Grzegorz Schetyna, minister sprawiedliwości Andrzej Czuma , wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld oraz minister sportu i turystyki Mirosław Drzewiecki. Wcześniej ze stanowiska przewodniczącego Klubu Parlametarnego Platformy Obywatelskiej (PO) i szefa sejmowej komisji finansów odszedł Zbigniew Chlebowski. Nazwiska tych prominentnych polityków PO, nie schodzą w ostatnich dniach z pierwszych stron gazet w związku ze skandalem, jaki wybuchł wokół rzekomych nieprawidłowości przy pracach nad ustawą hazardową. Z ustaleń Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA), które nagrywało rozmowy między politykami partii rządzącej a biznesmenem czerpiącym zyski z gier losowych, wynika, że mogło dojść do niedozwolonego prawem lobbingu lub nawet próby nadużycia władzy.
Na środowej konferencji prasowej premier Donald Tusk zapewniał, że rekonstrukcja jego gabinetu nie ma nic wspólnego z oskarżeniami wysuwanymi pod adresem jego ministrów, lecz ma na celu „oczyszczenie atmosfery” wokół partii i rządu oraz odzyskanie społecznego zaufania. Zapewnił też, że zgodzi się na powołanie sejmowej komisji śledczej, która miałaby zająć się aferą hazardową. „Premier okazał się skutecznym przywódcą, ale czy w kolejnych miesiącach okaże się mężem stanu”, zastanawia się dziennik Polska. Rzeczpospolita nie ma złudzeń ‒ szef rządu porzucił „politykę miłości” i wkroczył na wojenną ścieżkę z opozycją. Pierwszą salwą w tej batalii jest decyzja premiera o odwołaniu szefa CBA Mariusza Kamińskiego, związanego z opozycyjnym PiS. Komentatorzy podkreślają, że stawką w tej wojnie może być prezydencki fotel, na którym w przyszłym roku pragnie zasiąść Donald Tusk.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?