„Przemówienie króla Michała – historyczne przesłanie o tym, jakimi Rumunami powinniśmy być”, pisze w tytule Jurnalul Naţional dzień po wystąpieniu byłego króla Rumunii na forum parlamentu z okazji jego dziewięćdziesiątych urodzin. Większość prasy krajowej spodziewała się z jego strony krytyki obecnego rządu i moralizatorstwa, tymczasem król Michał, mieszkający na emigracji w Szwajcarii od swojej abdykacji w 1947 roku, zmuszony do tego przez komunistów, skupił się w swoim wystąpieniu na rumuńskiej tożsamości: „Najważniejszymi rzeczami, jakie można w życiu osiągnąć – po wolności i demokracji – są tożsamość i godność”, oświadczył.
Prezydent Traian Băsescu, który uznał w czerwcu 2011 roku abdykację i emigrację króla za „zdradę”, nie zaszczycił swoją obecnością zgromadzenia.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?