Ta Nea, 5 października 2009.
„Historyczne zwycięstwo Georgiosa”, obwieszcza Ta Nea nazajutrz po zwycięstwie Panhelleńskiej Partii Socjalistycznej w przyśpieszonych wyborach parlamentarnych 4 października. Uzyskując 44 proc. głosów, przy 33 proc. poparcia dla Nowej Demokracji dotychczasowego premiera Kostasa Karamanlisa, PASOK pod wodzą Georgiosa Papandreu zmienił wyborczą mapę; dominuje na niej zieleń. Są to nie tylko barwy tej partii, ale także „kolor nadziei”, zachwyca się centrolewicowy dziennik. I zaraz trzeźwo dodaje: „Ale nie ma czasu do stracenia. Zmiany są konieczne ‒ trzeba poprawić stan gospodarki, zreformować wymiar sprawiedliwości, system zdrowia czy edukację. Syna byłego premiera czeka ciężka praca”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?