Parlamentarzyści francuscy lubią wybory ‒ „wielu z nich uznaje, że można być jednocześnie dobrym posłem, dobrym merem i dobrym przewodniczącym rady regionalnej”, zuważa Libération. Według danych, opublikowanych przez gazetę, w Niemczech 10% parlamentarzystów łączy kilka stanowisk pochodzących z wyboru, w Zjednoczonym Królestwie – 13%, w Hiszpanii – 15%, we Włoszech – 16%. Tymczasem we Francji aż 82%. Kwestia ta, która ożywa raz po raz w tamtejszej debacie politycznej, będzie 1 października głosowana na jednodniowym forum Partii Socjalistycznej, poświęconym odnowie tego ugrupowania. Wprowadzając zasadę niekumulowania mandatów, lewica, „ociągająca się z wieloma decyzjami (…), mogłaby dać innym przykład, pozbywając się swoich baronów, i zmusić w ten sposób prawicę do pójścia w jej ślady”, komentuje Libération.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?