Nazajutrz po ratyfikowaniu przez parlament reformy poszerzającej zakres gwarancji z Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej (EFSF) i po przyjęciu uchwały wyznaczającej datę przyspieszonych wyborów na 10 marca 2012 r., Robert „Fico nie jest już tabu dla prawicy”, zauważa SME. Dziennik wyjaśnia, że ten lider socjaldemokratycznej partii SMER, pozostającej dotychczas w opozycji, a sprzymierzonej z nacjonalistami oraz populistami, ma teraz otwarte drzwi do prowadzenia po wyborach rozmów z ustępującą centroprawicową koalicją. „Związek łączący różne strony politycznego spektrum niekoniecznie musi być kazirodczy albo wiarołomny”, ocenia SME. Zarysowuje się możliwość odwrócenia sojuszy, wskutek czego zwolennicy udziału Słowacji w EFSF znaleźliby się we wspólnym obozie. „W trudnych czasach może to być wręcz zalecany sposób rządzenia”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?