Po tym, jak 12 października Arcelor-Mittal ogłosił ostateczną likwidację dwóch wielkich pieców w Liège, ta hinduska firma – największy światowy producent stali – staje się „detonatorem społecznego niezadowolenia”, pisze w tytule Le Soir. Likwidacja zakładu odbije się na około 600 z 3000 osób zatrudnionych w tym mieście, będącym jedną z kolebek europejskiego hutnictwa. Belgijskie związki zawodowe szykują się do protestu przeciwko „bandyckim metodom” koncernu, który ma podobno zainkasować w tym roku ponad 3 miliardy euro zysku.
„Najpierw sprawa Dexii, teraz zamknięcie zakładów w Liège to „twardy powrót na ziemię”, pisze główna komentatorka Le Soir, Béatrice Delvaux. „Belgia żyła odcięta od świata, jakby naszymi jedynymi problemami były podział jednego okręgu [BHV – Bruksela-Halle-Vilvoorde] i ochrona Flamandów przed koabitacją z frankofonami. (…) Dexia sprawiła, że staliśmy się ofiarami wynaturzonego kapitalizmu finansowego, który karmił się bańkami mydlanymi, kłamstwami i pozorami, a dziś traci grunt pod nogami. Za sprawą Arcelora przekonaliśmy się na własnej skórze, czym jest brak równowagi między biegunami wzrostu na świecie: kapitalistyczny koncern podobny do naszych postanawia nas wymazać z mapy swoich przedsiębiorstw. Kraj przeżywający wielki gospodarczy boom ignoruje kraj w stanie ‘dekadencji’”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?