„Obniżenie podatków jest sprzeczne z rządowymi obietnicami”, pisze w tytule Politiken dzień po wystąpieniu nowej premier. Na inauguracyjnym posiedzeniu parlamentu wyłonionego w wyborach 15 września socjaldemokratka Helle Thorning-Schmidt zapowiedziała przyjęcie programu gospodarczego utrzymanego w takim samym duchu, jak ten poprzedniego konserwatywno-liberalnego rządu. Thorning, stwierdza gazeta, „będzie mogła wrócić do polityki reform przerwanej” przez gabinet Larsa Løkke Rasmussena, a może nawet pójść dalej w sferze gospodarki. A to dlatego, wyjaśnia Politiken, że nowa premier musiała poczynić ustępstwa na rzecz Partii Socjalliberalnej i Socjalistycznej Partii Ludowej, odgrywających znaczącą rolę w koalicji, na czele której stoi.
Podobnie mają się rzeczy w sprawie polityki imigracyjnej: chociaż socjaldemokraci obiecali, że będą kontynuować surową politykę imigracyjną rządu Rasmussena, musieli ugiąć się pod żądaniami koalicyjnych partnerów i ogłosić zniesienie przywróconych w maju tego roku kontroli granicznych, których wprowadzenie wywołało wielką wrzawę w Europie. Dzięki temu posunięciu „Dania odzyska swoją godność”, ocenia Politiken.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?