Wzmocnienie obronności, bezpieczeństwo energetyczne, ochrona równej konkurencji, walka o unijne środki i rozwijanie Partnerstwa Wschodniego – oto cele, które Polska chce realizować od 1 lipca 2011 r., czyli od chwili objęcia prezydencji w UE. Jak donosi Dziennik Gazeta Prawna, rząd przyjął wczoraj oficjalny program przewodnictwa (pojawi się wkrótce na stronie www.prezydencjaue.gov.pl). „Polska chce przekonać partnerów z Unii do takiego wzmocnienia Europejskiej Agencji Obrony, aby ta mogła kupować najdroższe uzbrojenie do wykorzystania przez wszystkie kraje Wspólnoty. Chodzi m.in. o flotę strategicznych samolotów transportowych”, pisze Dziennik GP. Budowa tzw. interkonektorów łączących energetyczne sieci państw unijnych ma natomiast zapobiec gazowemu szantażowi ze strony Rosji. Przewodząc UE, polski rząd zabiegać będzie także o wprowadzenie zakazu faworyzowania narodowych przemysłów, utrzymanie unijnej pomocy rozwojowej dla Polski na wysokim poziomie oraz o postawienie na Partnerstwo Wschodnie, zwłaszcza zacieśnianie więzów z Ukrainą. „Chcemy osiągnąć nie mniej niż Francja, która kierowała pracami UE drugim półroczu 2008”, zapowiada minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz. Czas pokaże, czy te szumne zapowiedzi uda się przekuć w czyn.
Polska
Prezydenckie ambicje
23 września 2009
Presseurop
Dziennik Gazeta Prawna Dziennik Gazeta Prawna, 1 stycznia 1970
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?