„I co teraz?”. Dzień po bardzo nagłośnionej przez media likwidacji „Dżungli”, jak nazywano obozowisko uchodźców w Calais na północy Francji, Libération zastanawia się, co stanie się z tymi, którzy chcieli dostać się na Wyspy Brytyjskie, i w ogóle nad tym, jaki sposób rozwiązania problematyki migracyjnej będzie najbardziej odpowiedni. „Jak na razie [UE] zharmonizowała w minimalnym stopniu reguły wjazdu i pobytu cudzoziemców oraz osób występujących o azyl”, pisze francuski dziennik i przypomina, że zasady postępowania z imigrantami reguluje tak zwane rozporządzenie Dublin II. Zgodnie z nim uchodźca składa wniosek o azyl w pierwszym kraju członkowskim, którego granice przekroczył. „Napływ nielegalnych imigrantów do ‘Dżungli’ w Calais, ale także na Lampedusę, do Gibraltaru czy gdzie indziej, jest wezwaniem do przyjęcia rozległego europejskiego planu. Trzeba (…), aby kraje Starego Kontynentu wynegocjowały porozumienia o współpracy (…) i przyjęły jeden wspólny system azylowy. Za tę cenę będzie można zapewne położyć kres haniebnym ‘operacjom oczyszczania’”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?