Bob i Bobette, bohaterowie belgijskości
Bob i Bobette i diabły z Teksasu wszedł na ekrany belgijskich kin 21 lipca. To film animowany zrealizowany na podstawie komiksu Williego Vandersteena [flamandzkiego odpowiednika Walończyka Hergé, autora serii Przygody Tintina]. Francuskojęzyczny dziennik Le Soir wita z radością fakt, że w kraju, w którym dwie społeczności wciąż dzieli język, a spory między nimi są żywe, powstaje realizowany wspólnie walońsko-flamandzki film. Flamandzki producent tej ambitnej superprodukcji – „najdroższy spaghetti western w historii kina we Flandrii z budżetem 9,6 miliona euro” – zatrudnił do tego przedsięwzięcia animatorów z walońskiego studia CoToon Studios, znanego już „na Zachodzie Europy” z udziału w produkcji filmów „Max&Co” oraz „Prawdziwa historia kota w butach”. Bob i Bobette są w naszym kraju doskonałym przykładem współpracy Północ-Południe” – komentuje jeden z szefów CoToon Studios. Film będzie wyświetlany w dwu wersjach – walońskiej i flamandzkiej, a nawet w trzech, ponieważ ten drugi język różni się akcentem od niderlandzkiego, przygotowana jest także wersja niderlandzka dla Holendrów.
W obliczu kryzysu i bezrobocia młodzi Litwini postępują tak samo, jak niegdyś ich przodkowie – emigrują. Dziesiątki tysięcy z nich opuściło kraj w poszukiwaniu lepszego życia, głównie na Wyspach Brytyjskich i w Skandynawii, pisze tygodnik Veidas.
Kolejne spotkanie eurogrupy, które odbyło się 9 lutego nie wystarczy, aby oddalić widmo greckiego bankructwa. Jeśli Grecja jest w dużym stopniu odpowiedzialna za kryzys, UE i jej partnerzy także w niemałym stopniu się do niego przyczynili. Ich przekazy wprowadzają zamieszanie, a brak strategii zamienił rozwiązywalny problem w mieszankę wybuchowa.
Dwa obozy, dwie tezy, dwie wizje Francji. Osiemnaście lat po rzezi 800 000 Tutsi wciąż wzbudza emocje i kontrowersje rola, jaką odegrał w niej Paryż. Spojrzenie na nią zmienia się wraz z postępującym śledztwem.