Wsiąkł jak kamfora
Po incydencie w Monachium znów powraca dyskusja o bezpieczeństwie na lotniskach. 20 stycznia nieznany osobnik, którego komputer spowodował włączenie się alarmu w urządzeniu wykrywającym materiały wybuchowe, zdołał całkiem spokojnie uciec z podejrzanym sprzętem.
Policję powiadomiono dopiero po dziesięciu minutach. Pomimo zamknięcia terminala i ewakuacji dużej części pasażerów, sprawca całego zamieszania pozostaje nieuchwytny. „Gdzie jest mężczyzna z laptopem”, zapytuje kpiąco Frankfurter Allgemeine Zeitung. Dziennik zauważa, że 21 stycznia, podczas spotkania europejskich ministrów spraw wewnętrznych i sprawiedliwości w Toledo, przedstawiciele Niemiec „mieli zapewne okazję wysłuchać paru sarkastycznych albo nawet wyrażających niepokój uwag na temat ‘niemieckiej drobiazgowości’”.
Podczas tego spotkania, w którym uczestniczyła amerykańska sekretarz ds. bezpieczeństwa krajowego Janet Napolitano, Europejczycy postanowili wzmocnić kontrole na lotniskach. Ale, jak zaznacza El Periódico, podjęta decyzja pozwala im „odłożyć na później dyskusję o zainstalowaniu skanerów ciała w portach lotniczych”, zaś „Amerykanom połączyć własną strategię walki z terroryzmem ze strategią 27 członków UE”.
W obliczu kryzysu i bezrobocia młodzi Litwini postępują tak samo, jak niegdyś ich przodkowie – emigrują. Dziesiątki tysięcy z nich opuściło kraj w poszukiwaniu lepszego życia, głównie na Wyspach Brytyjskich i w Skandynawii, pisze tygodnik Veidas.
Kolejne spotkanie eurogrupy, które odbyło się 9 lutego nie wystarczy, aby oddalić widmo greckiego bankructwa. Jeśli Grecja jest w dużym stopniu odpowiedzialna za kryzys, UE i jej partnerzy także w niemałym stopniu się do niego przyczynili. Ich przekazy wprowadzają zamieszanie, a brak strategii zamienił rozwiązywalny problem w mieszankę wybuchowa.
Dwa obozy, dwie tezy, dwie wizje Francji. Osiemnaście lat po rzezi 800 000 Tutsi wciąż wzbudza emocje i kontrowersje rola, jaką odegrał w niej Paryż. Spojrzenie na nią zmienia się wraz z postępującym śledztwem.