Odżywa sprawa Kundery
„Donos Kundery nie jest fikcją”, ujawniają Lidové Noviny. Na pisarzu od roku ciążą podejrzenia – oparte na dokumencie czechosłowackiej tajnej policji – o to, że w 1950 r. zadenuncjował antykomunistycznego opozycjonistę Miroslava Dvořáčka. Gazeta wyjaśnia, że przypadek aresztowania tego ostatniego, w wyniku którego spędził potem 19 lat w czechosłowackich więzieniach, został przywołany w broszurze napisanej w 1952 r. przez wiceministra obrony i pokazany jako przykład „heroicznej postawy ludu w walce z wrogiem państwa”.
Tygodnik Respekt, który przed rokiem ujawnił całą sprawę, nazywa ten wykład wysoko postawionego przedstawiciela aparatu represji „apologią donosicielstwa”. Wnikałoby z tego, że dokument bezpieki obciążający Kunderę nie został sfałszowany w latach 50., ani w epoce „normalizacji” w latach 70., aby zdyskredytować pisarza, który zdążył już zyskać sławę. Ale, jak precyzują Lidové Noviny, to historyczne znalezisko „nie jest jasnym dowodem winy Kundery”. Sam autor „Księgi śmiechu i zapomnienia”, który od lat 70. mieszka we Francji, zachowuje milczenie.
W obliczu kryzysu i bezrobocia młodzi Litwini postępują tak samo, jak niegdyś ich przodkowie – emigrują. Dziesiątki tysięcy z nich opuściło kraj w poszukiwaniu lepszego życia, głównie na Wyspach Brytyjskich i w Skandynawii, pisze tygodnik Veidas.
Kolejne spotkanie eurogrupy, które odbyło się 9 lutego nie wystarczy, aby oddalić widmo greckiego bankructwa. Jeśli Grecja jest w dużym stopniu odpowiedzialna za kryzys, UE i jej partnerzy także w niemałym stopniu się do niego przyczynili. Ich przekazy wprowadzają zamieszanie, a brak strategii zamienił rozwiązywalny problem w mieszankę wybuchowa.
Dwa obozy, dwie tezy, dwie wizje Francji. Osiemnaście lat po rzezi 800 000 Tutsi wciąż wzbudza emocje i kontrowersje rola, jaką odegrał w niej Paryż. Spojrzenie na nią zmienia się wraz z postępującym śledztwem.