Najlepsze artykuły z prasy europejskiej

Feed Blog

Stereotypy

Polskie piekiełko

17 lutego 2010

Gdy o nas piszą – źle, kiedy nie piszą – też niedobrze. Polakom nie sposób dogodzić, o czym ostatnio przekonał się prestiżowy brytyjski tygodnik The Economist. Przez wiele lat to szacowne pismo, zresztą nie ono jedno, przedstawiało Polskę jako zapyziały zaścianek Europy. Artykuły z naszego podwórka opatrzone były najczęściej zdjęciem rozklekotanej furmanki na tle dziurawej wiejskiej drogi. Aż tu nagle w styczniu ukazała się seria wielce pochlebnych materiałów na temat Polski.

Ilustracją było zdjęcie, a jakże, wspomnianej już furmanki, tyle że z posuwającym się za nią w żółwim tempie sznurem samochodów. Artykuł nie pozostawiał wątpliwości: czas rozstać się z utrwalonym na Zachodzie stereotypem Polski – dużego, biednego i źle zarządzanego kraju z fatalnymi drogami oraz ekscentrycznie zachowującymi się mieszkańcami. Okazało się bowiem, że polska gospodarka jako jedyna spośród 27 krajów Unii Europejskiej wzrosła w ubiegłym roku o 1,2%.

Mało tego, Polska, jak zauważa The Economist, jest obecnie szóstą potęgą gospodarczą w Unii. Nie obyło się jednak bez łyżki dziegciu, autor artykułu zaznaczał bowiem, że ów wspaniały wynik na koniec minionego roku był w dużej mierze efektem szczęśliwego splotu okoliczności: zacofania czy, jak kto woli, ostrożności polskich banków, dużego rynku wewnętrznego, wreszcie, na samym końcu, rozsądnej polityki rządu.

A rząd ten podjął się trudnego zadania częściowego zreformowania systemu emerytalnego, modernizacji dróg na Euro 2012 i poluzowania biurokratycznego gorsetu krępującego przedsiębiorczość obywateli. The Economist zdobył się nawet na pochwałę jego koncyliacyjnej polityki zagranicznej.

Tego było już za wiele dla sporej rzeszy polskich czytelników i publicystów, którzy w listach do redakcji lub na łamach macierzystych gazet natychmiast zaczęli przekonywać , iż rachityczny wzrost wiosny nie czyni, a tym bardziej nie równoważy panoszącej się w kraju korupcji, zaś rosnąca rola Polski w Unii Europejskiej wcale nie jest sukcesem, którym należałoby się chwalić.

Wręcz przeciwnie, jest oznaką  zdrady polskiej racji stanu przez garstkę rządzących usiłujących zapewnić sobie ciepłe posadki. Polska nadal stoi nierządem, kraj jest zdradzany i ogołacany ze swoich bogactw, a każdy kto twierdzi inaczej, to ignorant lub powolne narzędzie w rękach mrocznych sił kontrolujących światowe media – podsumowuje argumenty swoich krytyków wywołany do tablicy publicysta brytyjskiego tygodnika. Zaraz też zaznacza, że gdyby to obcokrajowiec śmiał sformułować podobną krytykę pod adresem kraju nad Wisłą, natychmiast zostałby odsądzony od czci i wiary.

Wychodzi więc na to, że po pierwsze: o Polsce pisać mogą tylko Polacy (nawet studia i rodzina w ojczyźnie, do której przyznaje się w blogu dziennikarz Economista, nie dają do tego prawa), a po drugie: lepiej o niej nie pisać wcale, bo budzi to zbyt wielkie emocje. I jeszcze jedno: wydaje się, że wciąż istnieje w Polsce grupa ludzi, która nie może rozstać się z jakże długo znanym wizerunkiem swego kraju, z tą nieszczęsną furmanką w szczerym polu.

MZ