José Ignacio Torreblanca
José Ignacio Torreblanca wykłada nauki polityczne na UNED i jest ekspertem ds. stosunków europejskich. Prowadzi blog oraz współpracuje z dziennikiem El Pais. Stoi też na czele hiszpańskiego biura Europejskiej Rady Stosunków Zagranicznych (ECFR).
Z powodu kryzysu politycznego w Atenach znów słychać o wyjściu Grecji ze strefy euro. Ale w obecnej chwili, gdy Hiszpania jest bardziej narażona, ten scenariusz byłby szczególnie niebezpieczny. Na dodatek miałby on zarówno gospodarcze, jak i geopolityczne konsekwencje.
Mimo społecznych i politycznych skutków dyscypliny stosowanej od dwóch lat w Europie, Bundesbank i rząd Angeli Merkel nadal ją zachwalają. Nadszedł czas, aby powstrzymać dalsze robienie szkód, buntuje się hiszpański politolog José Ignacio Torreblanca.
Amerykanie wierzą w boga wojny, Europejczycy szukają natchnienia u bogini miłości, przekonywał Amerykanin Robert Kagan w 2002 r. Dzisiaj to kontrowersyjna teza; po Iraku, Afganistanie i kryzysie europejskim trzeba nam spojrzeć na świat całkiem inaczej.
Po strasznym roku 2011 ten nadchodzący może być jeszcze gorszy, ostrzega politolog José Ignacio Torreblanca. Kryzys może zmusić 27 krajów Unii do dokonania wyboru pomiędzy Grecją a Wielka Brytanią. I po raz kolejny decyzje w tej sprawie zostaną podjęte w Berlinie.
Partia Ludowa Mariano Rajoya pewnie zmierza po zwycięstwo w wyborach z 20 listopada i zapowiada dalsze cięcia. Jednak dopóty dopóki Niemcy będę wzbraniać się przed przyjęciem odpowiedzialności na poziomie europejskim, nowy hiszpański rząd może nie być w stanie poradzić sobie z kryzysem.
Po demonstracjach w Grecji i działaniach ruchu „oburzonych” protesty społeczne rozlały się po całej Europie i sięgnęły za Ocean, wziąwszy tam sobie za hasło „Zajmij Wall Street”. Tym samym została podważony sposób realizowania idei demokracji, czy to bezpośredniej, czy przedstawicielskiej.
Do urn 12 czerwca idzie kraj pewny siebie i przeżywający bujny rozwój gospodarczy. To zupełne przeciwieństwo Unii Europejskiej, pogrążonej w ekonomicznym i politycznym zastoju, która wydaje się niezdolna zatrzymać przy sobie to wschodzące mocarstwo brane za wzór przez nowo rodzące się bliskowschodnie demokracje.
Podczas gdy u bram Europy rozwija się kryzys libijski wysoki przedstawiciel UE ds. polityki zagranicznej jest zupełnie nieobecny na scenie. Można się zatem zastanawiać, czy jego stanowisko ma jeszcze jakiś sens, pisze analityk José Ignacio Torreblanca.
W ważnych historycznych chwilach każde wielkie mocarstwo ma jasno określoną doktrynę dyplomatyczną, którą stosuje zgodnie ze swoimi interesami. Nadszedł czas, aby w obliczu arabskich rewolucji Europa także ją wypracowała, uważa publicysta José Ignacio Torreblanca.
W obliczu represji w Tunezji UE powinna zastosować tę samą politykę „inteligentnych sankcji”, która po 2006 r. częściowo zmiękczyła białoruski reżim Aleksandra Łukaszenki, ocenia analityk José Ignacio Torreblanca.
Przewodniczenie Unii Europejskiej było dla hiszpańskiego rządu zadaniem wyczerpującym. Mocno dały mu się we znaki kryzys gospodarczy, realizacja traktatu lizbońskiego i brak strategicznej wizji organizacji, na której czele stał przez sześć miesięcy. Sytuacja zdaje się świadczyć o tym, że możliwości systemu rotacyjnej prezydencji Unii wyraźnie się wyczerpują.
Czy projekt organizacji „Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych” zaprezentowany niedawno przez Catherine Ashton wystarczy, aby zapewnić Unii status międzynarodowego mocarstwa, do którego pretenduje? Jest to wielce niepewne, jeśli pamięta się o tym, jak wielka to administracja, oraz o niechęci państw członkowskich do oddania jej własnych prerogatyw, wreszcie o instytucjonalnej batalii o jej kompetencje.
Każdy kraj stojący na czele Unii Europejskiej, choćby starannie swoją prezydencję przygotował, musi w końcu stawić czoło nieoczekiwanemu kryzysowi. A ten nakazuje mu przyjąć wyzwanie. Trzeba się wówczas wykazać rzeczywistą zdolnością reagowania. Haiti to dla nowych unijnych instytucji odpowiedzialnych za politykę zagraniczną pierwszy taki sprawdzian.
Podczas konferencji w Kopenhadze suwerenność państw była główną przeszkodą w osiągnięciu porozumienia w sprawie klimatu. Politolog José Ignacio Torreblanca przekonuje, że dobrym rozwiązaniem byłoby naśladowanie Europy w dwóch dziedzinach ‒ technologii oraz rozwiązań instytucjonalnych.
Przewodniczący Komisji musi teraz udowodnić, że zręczne manewry, po których został wybrany na drugą kadencję, to nie wszystko, że w służbie Unii potrafi się wykazać wizją. Spójność wewnętrzna, rozszerzenie i polityka sąsiedztwa powinny być głównymi osiami jego działalności, ocenia politolog José Ignacio Torreblanca.
Światowy kryzys wyzwolił w przywódcach wielu unijnych państw protekcjonistyczne ciągotki. Samowolne udzielanie pomocy publicznej zagrożonym przedsiębiorstwom nie jest jednak najlepszym rozwiązaniem, ostrzega dziennik El Pais.