Martin M. Šimečka
Martin M. Šimečka, ur. w 1957 w Bratysławie, jest znanym pisarzem i dziennikarzem współpracującym z licznymi czeskimi i słowackimi gazetami. W 1997 został redaktorem naczelnym słowackiego dziennika SME. Šimečka kierował gazetą przez dziewięć lat. W tym czasie dziennik ostro krytykował poczynania słowackich władz, stając się punktem odniesienia dla ceniących niezależność czytelników.
Przyspieszone wybory parlamentarne miały dotyczyć Europy i miejsca, jakie Słowacja ma w niej zająć. Jednak seria rewelacji na temat politycznej korupcji na wysokim szczeblu zagraża dzisiaj całemu systemowi.
Sensacyjne i tajemnicze akta pod nazwą „Gorila” obejmują dowody na skorumpowanie słowackiej elity politycznej i gospodarczej. Komu przynoszą korzyść te rewelacje na dwa miesiące przed przyspieszonymi wyborami parlamentarnymi?
Rządzący zadłużonym krajem, poddawany naciskom MFW i straszony sankcjami przez UE węgierski premier musi się teraz zmierzyć z organizującą się opozycją. Bo Węgrzy, coraz bardziej doświadczeni ubóstwem, przestają wierzyć w jego nacjonalistyczne recepty.
Walcząc z korupcją przy pomocy nielegalnych podsłuchów telefonicznych, były minister obrony złamał zasady demokratyczne, których zamierzał bronić, i został zmuszony do dymisji. A ta afera jeszcze bardziej zachwiała zaufaniem Słowaków do własnych polityków i własnej prasy.
Proces byłej premier zostanie wznowiony 27 września, trzy dni po wizycie prezydenta Janukowycza w Rosji. Bo pomiędzy Kijowem a Moskwą toczy się strategiczna partia, w której także Europa ma istotną rolę do odegrania.
Metamorfozie ulega stolica, buduje się drogi, a wieś otrzymuje dotacje; kraj, który przejął prezydencję Unii, buduje swój nowy wizerunek. Staje się mniej proamerykański, a bardziej proeuropejski.
Co się dzieje w Budapeszcie? W czasie, gdy Europa zastanawia się, co robić z nacjonalistyczną polityką rządu Orbána, czeski tygodnik Respekt chce pomóc intelektualistom i dziennikarzom rozeznać się w sytuacji. Węgierskie społeczeństwo jest rozdarte między dwa nieprzejednane obozy, to wniosek z jego rozważań.
Słowację, podobnie jak inne kraje Europy Środkowej, zżera korupcja. Rząd tego kraju postanowił podjąć walkę z tą plagą, podając do wiadomości ogółu treść publicznych przetargów.
Założyciel pierwszej na Słowacji partii dwuetnicznej jest z pochodzenia Węgrem i stara się złagodzić coraz bardziej napięte stosunki między dwoma wspólnotami; nikt przed nim tego nie próbował. Jego sukces w ostatnich wyborach dobrze wróży sprawie stabilizacji w Europie Środkowej.
Słowacy 12 czerwca wybiorą swoich posłów. Ale mieszkańców kraju, gdzie lokalne tradycje są silniej zakorzenione niż demokracja, kwestie narodowe i europejskie nie za bardzo interesują. Reportaż z Niżnych Tatr.
To pierwsza kobieta, której udało się wejść do wysokich sfer środkowoeuropejskiej polityki – poprzez swój styl i postawę wyróżnia się na tle bardzo zdominowanego przez mężczyzn, by nie powiedzieć, że nieco samczego świata słowackich spraw publicznych. Według tygodnika Respekt 12 czerwca może ona nawet zostać nowym premierem kraju, reprezentującym SDKÚ, Słowacką Unię Chrześcijańską i Demokratyczną.
Lustracja to temat powracający jak bumerang w niektórych krajach dawnego bloku radzieckiego. Listy tajnych współpracowników dawnego reżimu wykorzystywane są tam jednak nie tyle w celu ustalenia prawdy historycznej, co do politycznych rozgrywek.
Nic nie wskazuje, aby napięcia między Słowacją a Węgrami miały osłabnąć. Tracące w sondażach Słowacka Partia Narodowa Jána Sloty i Ruch na rzecz Demokratycznej Słowacji Vladimíra Mečiara liczą na to, że działania węgierskich populistów i spór o węgierską mniejszość na Słowacji pozwolą im odzyskać społeczne poparcie.