Najlepsze artykuły z prasy europejskiej

Kraje członkowskie

Holandia

Nieistniejąca Eurabia Geerta Wildersa

4 marca 2010
Mladá Fronta DNES Praga
Wizja Europy przyszłości – zdaniem Wildersa. Foto : Frans Lemmens

Wizja Europy przyszłości – zdaniem Wildersa. Foto : Frans Lemmens

Frans Lemmens

Strasząc widmem „zagrożenia ze strony islamu”, lider holenderskich populistów Geert Wilders doprowadził do przełomu w wyborach samorządowych 3 marca i uczynił duży krok w stronę objęcia stanowiska premiera. Ale źródłem zagrożeń dla wielokulturowego holenderskiego społeczeństwa nie są sami muzułmanie, tylko sposób ich traktowania przez współobywateli, ocenia czeski dziennik Mladá Fronta Dnes.

Jeśli po czerwcowych wyborach parlamentarnych Geert Wilders obejmie stanowisko premiera, to po raz pierwszy w Unii Europejskiej szefem rządu będzie ktoś, kto wierzy w istnienie Eurabii. Ten mityczny kontynent przyszłości pokrywa się z granicami współczesnej Europy, ale zamieszkujące go dzieci – od Norwegii aż po Neapol – uczą się w szkołach recytować Koran, kobiety zaś chodzą w burkach.

„Pospacerujcie ulicą i sami zobaczycie, do czego to doszło. Już nie czujemy się tutaj jak u siebie. Lada chwila wokół nas będzie więcej meczetów niż kościołów”, mówił przed dwoma laty lider Partii Wolności (PVV), tłumacząc, dlaczego dobrze byłoby dać holenderskim muzułmanom pieniądze na wyjazd z kraju. Wilders zdobywa głosy przede wszystkim dzięki takiej retoryce; bo miliony rodaków dzieli z nim poczucie, że są zagrożeni przez obcą kulturę.

Mętne ideologiczne urojenie

Sam Wilders przedstawia się jako zagorzały obrońca wolności słowa – i pod tym względem rzeczywiście nie przesadza. Od ubiegłego roku jest ścigany przez amsterdamski sąd za podżeganie do nienawiści rasowej i dyskryminacji, gdyż porównał Koran do Mein Kampf, książki Hitlera.

Blisko 40 proc. ludności popiera ten proces. A jednak popularność PVV ostatnio poszybowała w górę. Nieistotna jest miałkość argumentacji. Liczą się głosy. Eurabia, dotąd traktowana jako mętne ideologiczne urojenie, stała się więc stopniowo gorącym tematem kampanii.

Poczucie frustracji muzułmanów

Podkreślając w swoich wystąpieniach demograficzną eksplozję i kwestię dżihadu, Wilders i jego otoczenie stwarzają poczucie, że doskonale wiedzą, w jakim kierunku świat będzie zmierzał w przyszłości. A jednak z badań wynika raczej, że muzułmanie odczuwają frustrację z powodu swej marginalizacji w społeczeństwie oraz ze względu na biedę, w jakiej żyją. Koncepcja głosząca, że stanowią potężną siłę, która stara się zdominować kontynent europejski, musi ich mocno zadziwiać. Bo wprost przeciwnie – są nawet gotowi się zasymilować, przyjąć obcą, niemuzułmańską tożsamość. Ale w tym celu muszą przede wszystkim znaleźć sobie prawdziwą pracę. A cała ta procedura integracji muzułmanów w Europie zabiera dużo czasu. Wielokulturowe społeczeństwo jawi się obecnie bardziej jako system gettoizacji. Źródłem zagrożenie nie są, by być ścisłym, sami muzułmanie, lecz sposób, w jaki biała większość ludności zamierza żyć obok nich. Właśnie dlatego procesy wytaczane za obrażanie islamu są tak ważne.