Polityka Unia 27 państw

Kryzys zadłużeniowy: Czy europejskie oszczędności doszły do ściany?

24 kwietnia 2012
The Guardian Londyn

Vlahovic

W sytuacji, gdy Francuzi prawdopodobnie wybiorą socjalistycznego prezydenta krytycznego wobec paktu fiskalnego Angeli Merkel, a holenderski rząd przewrócił się na kwestii reform socjalnych, cięgi zbiera oszczędnościowy model forsowany przez niemiecką kanclerz.

W Europie zapanował ruch. Zanosi się na to, że oszczędnościowa machina o nazwie Merkozy straci tylne koła. Konserwatywni i technokratyczni entuzjaści zaciskania pasa jeszcze walczą o to, by hybryda o takiej nazwie nie wypadła z drogi. Kiepskie prowadzenie sprawia jednak, że pasażerowie na tylnym siedzeniu – Hiszpania, Włochy, Portugalia i Grecja – dostają mdłości. Nawet zmiennikom za kierownicą, takim jak Holendrom, którzy pomstowali przeciwko strzyżeniu do skóry prywatnych pożyczkodawców Grecji, trudno jest utrzymać się za kółkiem we własnym kraju, gdzie drogi powinny być gładsze. W poniedziałek, 23 kwietnia, upadł tamtejszy rząd.

Skrajna prawica znów nabiera wiatru w żagle we Francji. Front Narodowy, którego wizerunek rozjaśniła córka założyciela, uzyskał swój historyczny rezultat. Wyniki wyborcze Frontu stale się poprawiają, a różnica w 2007 r. polegała na tym, że Sarkozy potrafił przechwycić większość jego zwolenników. Teraz ich stracił i jeśli mają do niego wrócić w czasie dwóch tygodni, znów będzie musiał zrobić się nieprzyjemny. Tak czy owak, urzędujący jeszcze francuski prezydent staje się coraz mniej atrakcyjny jako partner dla szefowej niemieckiego rządu.

Koncept elektrycznego auta rodzinnego

Podczas gdy Angela Merkel ściga się z czasem, żeby wpisać środki oszczędnościowe w unijne prawo, instytucje i organa wykonawcze, politycy z tych najważniejszych krajów członkowskich zmierzają w przeciwną stronę. Czy to ze skraju sceny, czy z centrum, z lewa czy prawa, przesłanie jest podobne: forsowane przez Niemców oszczędności osłabiają naszą suwerenność, rujnują perspektywy naszej młodzieży, i – jeśli wypowiada się ktokolwiek od centrum po lewicę – napędzają rozwój neofaszystowskiej prawicy.

Merkollande, jeśli się pojawi, to koncept cichego, mniej efekciarskiego, elektrycznego auta rodzinnego. Na razie nie ma jednak nawet projektu, więc prototypu tym bardziej, a problemem może być bateria. Nicolas Sarkozy nie podjął oferty Angeli Merkel gotowej prowadzić kampanię na jego rzecz, a teraz po stronie pani kanclerz wyczuwa się pewną dozę ulgi, że nie została o to poproszona. Podczas kiedy Sarkozy, znany w Niemczech jako osoba wywołująca podziały i polaryzująca opinie, ma interes w dramatyzowaniu decyzji, która za dwa tygodnie stanie przed francuskim elektoratem w II turze, to Merkel, będąca w obliczu własnych ważnych wyborów w kraju, może mieć zupełnie inne cele polityczne.

Przesłanie francuskiej pierwszej tury

Zdania wśród socjaldemokratów z niemieckiej SPD na temat sześćdziesięciopunktowego programu reform Hollande’a są podzielone. Niektórzy czołowi politycy, jak były minister finansów Peer Steinbrück, nazywają wysunięte przez niego żądanie renegocjowania paktu fiskalnego naiwnością. Tymczasem inni, jak Sigma Gabriel, chcą ręka w rękę z Hollande’em próbować wyjść z kryzysu zadłużeniowego w strefie euro poprzez pobudzanie wzrostu. Razem, jak wyrazili się we wspólnym wywiadzie, mogą „popchnąć sprawy”.

Prawie na pewno dotyczyłoby to też samej Merkel, będącej wielką pragmatyczką. Raz po raz podnosi się pytanie, czemu Niemcy mają topić swoje ciężko zarobione pieniądze na południu Europy. Argument przeciwny – że jeśli wspólny rynek upadnie, to największy dostawca towarów upadnie wraz z nim – musi się dopiero przebić w społeczeństwie. Kiedy to jednak nastąpi, Merkel ruszy wraz z przeważającym wiatrem. Jedyne autentyczne pytanie w jej umyśle brzmi: czy dysponuję większością? To najostrożniejsze ze zwierząt politycznych pójdzie tam, dokąd większość ją poprowadzi.

Każdy, kto poważnie myśli o europejskim projekcie, powinien wziąć sobie do serca przesłanie francuskiej pierwszej tury. Upieraj się przy programie gospodarczym, który ogranicza suwerenność, skazuje młodych na wysokie bezrobocie i prowadzi Europę w stronę dekady stagnacji, a zniszczysz wiarę w solidarność społeczną, tę podstawę, na której wspiera się Unia Europejska. W kategoriach ekonomicznych argumenty za stymulowaniem gospodarki kosztem ryzyka podsycenia inflacji jeszcze nie zatriumfowały. Politycznie sprawa staje się już oczywistością.

Tłumaczenie - Kamil Puczko