Kultura i debaty Sztuka, Wzornictwo, Moda

Trendy: Ubranie na cztery pory roku

6 listopada 2009
Cafebabel.com Paryż

Wiosna, lato, jesień, zima – moda podążała dotychczas za rytmem natury. Niewykluczone jednak, że ten naturalny cykl wkrótce odejdzie w zapomnienie...

„Moda zawsze pomagała definiować ludzki los. Kreatorzy są meteorologami, którzy odgadują lub przewidują to, czego publiczność będzie potrzebowała i proponują jej ubrania, by ją chronić, korzystnie prezentować czy też po prostu zabawiać. Właśnie to sprawia, że świat mody jest tak fascynujący”, pisze w przedmowie do książki Fashion Now Terry Jones, dyrektor kreatywny i redaktor naczelny i-D magazine, brytyjskiego pisma słynącego z innowacyjności.

Na jesieni w głównych europejskich stolicach mody wiele się dzieje. Od Londynu, przez Mediolan, po Paryż wielcy projektanci dyktują światu trendy na nadchodzący sezon. Jednak w obliczu postępującego ocieplenia klimatu to ostatnie słowo nabiera nowego znaczenia. Już trudno zaprzeczyć temu, że degradacja środowiska i łagodniejsze zimy to część naszej codzienności, a nie tylko temat naukowych analiz. Czy współcześni projektanci biorą te zjawiska pod uwagę? Rewolucja czy kolejne widzimisię

Marie Schlumberger ‒ założycielka francuskiej marki Un été en automne, osoba młoda, która nabierała szlifów u Sonii Rykiel i Yves Saint Laurenta ‒ na pytania, czy zmiany klimatyczne mogą z czasem doprowadzić do zaniknięcia pór roku i sprawić, że zimowe akcesoria będą coraz mniej potrzebne, odpowiada:

„Zmiany klimatyczne rzeczywiście zaczynają być odczuwalne, jednak myślę, jak na razie, że pory roku nie znikną tak natychmiast”. I dodaje, że, jak przyjdzie na to czas, firma weźmie pod uwagę tę ewolucję. Przyjmuje więc w coraz popularniejszą na rynku mody postawę, którą w skrócie możemy nazwać bioetyką.

W przedsiębiorstwie Marie przejawia się to współpracą z atelier w Indiach zaangażowanym np. w propagowanie ochrony praw pracowniczych, zasady równej płacy dla zatrudnionych na tych samych stanowiskach kobiet i mężczyzn, a wreszcie w zalecanie wyrobów z ekologicznej bawełny.

W październiku marka bierze udział w Ethical Fashion Show (Salonie Mody Etycznej) w Paryżu, który miał już swoją edycję w Berlinie, Nowym Jorku, a kolejne odbędą się w innych miastach. Partnerem Salonu jest m.in. francuskie Ministerstwo Ekologii, Energii i Zrównoważonego Rozwoju.

Ekomoda

W Europie i na świecie, jak grzybów po deszczu przybywa producentów ubrań, którzy stawiają na ekologię i zasady sprawiedliwego handlu. Czasem są to nowi lub młodzi designerzy, ale wymienić warto również takie firmy, jak działająca od 1994 r. brytyjska Continental Clothing, z jej strony internetowej można się wiele dowiedzieć o odpowiedzialności społecznej i godnych warunkach zatrudnienia.

Marka określa swoje ubrania jako „ziemiopozytywne”, a teksty i zdjęcia opatruje licznymi logo, np. Environmental Justice Foundation (Fundacja na rzecz Sprawiedliwości Środowiskowej). Inne kraje nie pozostają w tyle. Troszczycie się o naturę, a jesteście mieszkańcami Irlandii, Francji czy Polski?

Może zainteresuje was to, co o działaniu na rzecz przyrody mają do powiedzenia odpowiednio Edun, założone przez Ali Hewson i Bono, Jeans Nu i działająca globalnie The Earth Collection. Według Martine Moriconi i Catherine George-Hoyau, autorek Le Dictionnaire de la Mode contemporaine (franc. „Słownik Mody Współczesnej”, wydawnictwo Minerva, 1998), „jeśli trzej kreatorzy spędzili wakacje w Senegalu, Japonii i Nepalu, to redaktorki piszące o modzie już podejrzewają ich o etnomodę”.

Trzęsienie ziemi w szafie

Czy do obecnej sytuacji również powinniśmy podchodzić z ironią? Céline Foucault, inna francuska projektantka, pracująca właśnie nad swoją trzecią kolekcją, myśli, że tym razem naprawdę mamy do czynienia z rewolucją na wszystkich poziomach.

Mówi, jak ważne są panele słoneczne, a także o planach wdrożenia elektrycznego skutera. Dla Céline działania z myślą o przyszłych pokoleniach są ważne również w modzie, dlatego jej firma Lili l’a fait zamawia ekologiczna bawełnę, np. w Turcji, i tworzy kolekcje ubrań całorocznych.

Marie Schlumberger natomiast uważa, że nie tylko przybywa marek działających wedle nowych zasad, ale i te istniejące dotąd zmieniają swój wizerunek. „I jest to bardzo dobra rzecz, jednak trzeba to robić z przekonaniem. My, etyczni kreatorzy mody, musimy pokazać, ze ludzie mogą zmienić garderobę na tę ‘etyczną i ekologiczną’ i nadal ubierać się modnie”, mówi.

Nanotechnologie za progiem

Profesor Juan Hinestroza z Wydziału Nauki o Włóknach i Projektowania Ubioru na Cornell University w Stanach Zjednoczonych podkreśla, że „trend będzie trwały, jeśli konsument zdobędzie wiedzę na temat tego, co jest rzeczywiście ekologiczne i będzie umiał takie produkty wybrać”. Hinestroza należy do osób prezentujących nowatorską wizję przyszłości przemysłu odzieżowego. Prowadzi badania nad nanotechnologią i jej praktycznym zastosowaniem. Dwa lata temu Kronika Uniwersytetu pisała o stworzeniu przez niego wraz z innymi naukowcami i z jedną ze studentek, ubrań które zapobiegają przeziębieniom i niszczą szkodliwe gazy zawarte w powietrzu.

Dzieje się tak dzięki zastosowaniu tkanin z włókien bawełnianych i nanocząsteczek. Na razie są drogie. Profesor Hinestroza uważa jednak, że z czasem to się zmieni, a połączenie przy produkcji odzieży kilku technologii, sprawi, iż będzie ona „zielona”.

                                                                                                                                                                             autor: Aniela