Gdy o nas piszą – źle, kiedy nie piszą – też niedobrze. Polakom nie sposób dogodzić, o czym ostatnio przekonał się prestiżowy brytyjski tygodnik The Economist. Przez wiele lat to szacowne pismo, zresztą nie ono jedno, przedstawiało Polskę jako zapyziały zaścianek Europy. Artykuły z naszego podwórka opatrzone były najczęściej zdjęciem rozklekotanej furmanki na tle dziurawej wiejskiej drogi.
Opowiedzenie się Szwajcarów za zakazem budowy minaretów wywołało u jednych Europejczyków dreszcz niepokoju, a u drugich westchnienie ulgi, że długo skrywane obawy wreszcie znalazły swoje ujście. Europejska prawica zaczęła bić w wojenny bęben, podnieśli głowy zwolennicy tezy o „zderzeniu cywilizacji”.